Kogo wybieramy?

Właśnie wszedłem na blog Marka Jurka – oto połowa wczorajszej notki:

W nadchodzącym głosowaniu nie wybierzemy jeszcze Prezydenta. Druga tura będzie 4 lipca, a 20 czerwca określimy na nowo kształt życia publicznego w Polsce. W tej pierwszej turze powinniśmy przede wszystkim osłabić impet radykalnej lewicy – pozbawić ich pozycji trzeciej siły polskiej polityki. Jarosław Kaczyński nie ubiega się o trzecie miejsce w tych wyborach, walczy o prezydenturę. Chcę walczyć o trzecie miejsce w tych wyborach – dzięki czemu możemy wygrać obie tury: i pierwszą, i drugą. Wszystkich wyborców, którzy podzielają moje poglądy, ale wahają jeszcze się na kogo głosować w pierwszej turze (wg ostatniego biuletynu CBOS jest ich 7 %, czyli przy 60 % frekwencji ponad milion) – proszę o poparcie. Radykalna SLD-owska lewica nie musi być trzecią siłą polskiej polityki. Wszystkich, którzy powtarzają bezsensowne hasło „nie ma szans” – odpowiadam: mamy szansę na trzeci wynik w tych wyborach. Nie pozwólmy, by wykorzystał ją za nas (i przeciw nam) pan Napieralski.

10 odpowiedzi na “Kogo wybieramy?”

  1. Leszku, ustalmy kto jest kim. PiS to Chrześcijańska Lewica, PSL to Partia Centrowa, SLD- prawica „Brazylijska” zaś PO to co? W tej konfiguracji, przy braku drugiej partii konserwatywnej lub lewicowej, nie dziwi brak naturalnego sojusznika. Natomiast skoro PiS odważył sie na koalicje z LPR i Samoobroną, to arytmetyka sejmowa nie daje innych możliwości niż koalicja PiS, SLD, PSL. Drugim wariantem jest rozpisanie nowych wyborów.

    1. Myślę, że nie ma sensu nadawać etykiety, by potem szukać sojuszników – myślę, że bez tych etykiet łatwiej znaleźć odpowiedź kto do kogo „pasuje”, a kto nie.

      1. Być może, ale wchodząc do sklepu najpierw wzracamy uwagę na opakowanie, na etykiety, a dopiero póżniej na zawartość. Tak samo z polityką. Etykietki są potrzebne, dla czytelności. Błędem cenionego przez nas kandydata, cenionego za uczciwość, polega na braku owej czytelności przekazu. Nie potrafię powiedzieć co jest istotą jego programu. Mam wrażenie, że poza komunałami i poza uczciwością, w tym programie nie ma niczego konkretnego. A byłby to niezły kandydat, gdyby go trochę podszlifować, dodać ładne opakowanie i parę dobrych etykiet.

        1. Muszę sobie sprawić lek na klawiaturę, bo z tym lekiem na ło, to sam nie wiem o co chodzi 🙂

        2. Tylko że te etykiety, jakie powszechnie stosujemy, bardziej kłamią, niż mówią prawdę (klasyczny przykład SLD). A więc by Twój przykład ze sklepem był właściwy najpierw byśmy musieli wymyślić etykiety, które dobrze oddają rzeczywistość, a następnie wydać majątek na promocję nowych marek (etykiet).Szczęśliwie i tak nawet bez tych etykiet dobrze wiemy, kto jest kim.

    2. dla mnie Leku PO to katolicko naciągnięta partia. Sama się tak naciągła w celu pozyskania większej ilości zwolenników. Tę rozciągliwość partii widzę w wypowiedziach Tuska, Komorowskiego a ostatnio pani Komorowskiej. Mówi się o Komorowskim, ze celuje w ilości gaf. Ale jego żona mówi z mężem „jednym głosem” jeśli chodzi o kwestie światopoglądowe. Oni mówią tak: jestem katolikiem ale… i tu pojawia się niekatolicki punkt widzenia na jakiś problem. No ale mówią, ze są katolikami, więc można na ich głosować -prawda? Ilu ludzi się na to nabierze! Ilość nabranych już teraz jest proporcjonalna do statystycznej ilości katolików w Polsce -stąd takie poparcie dla Komorowskiego.Gdybyśmy byli rzeczywiście narodem katolickim to Marek Jurek spokojnie by wygrywał w tych wyborach.

      1. Moherku, bo u nas wszyscy są katolikami, ale…mającymi jedyne i słuszne poglądy na to jak katolik powinien wyglądać. Ponieważ dzisiaj cisza wyborcza, więc opowiem tylko jedną bajkę. Była sobie partia. Ta partia rządziła. Pilnowała by Ci co są u Biznesu, swobodnie bez przeszkód swój biznes prowadzili. Pomagali w tym prowadzeniu biznesu, byli oficerowie UB, WSI i ich informatorzy. Bo, aby swobodnie, liberalnie biznes prowadzić, potrzeba, aby inni nie przeszkadzali. Zwłaszcza młodzi, zdolni, co chcieliby dużo zarobić i przykładowo obniżyć ceny w hurtowniach, w sklepach itp. Bo aby duże pieniądze robić, trzeba wygrywać przetargi. Zatem tylko krąg ludzi wtajemniczonych miał prawo wygrywać itp. Lecz jednego dnia, któś zrobił się zbyt zachłanny. Doszło do drobnego nieporozumienia, które ktoś nagłośnił na całą okolicę. Szacowna partia straciła nagle poparcie. Zbliżały się następne wybory. Partia bez szans na wygraną. Zatem ci wszyscy oficerowie UB, WSI wsadzili swe nosy w sondaże. Jak jeden mąż rzucili się do nowej partii prowadzącej w sondażach. Lecz ta partia prowadząca o dziwo w sondażach nagle przegrała. Rozczrowanie było wielkie. Wściekłość gigantyczna. Zatem Ci oficerowie, wykształceni w manipulacjach, spece od propagandy, zrobili to co potrafią najlepiej. Obrobili „tyłka” zwycięskiej partii. Skutecznie. W następnych wyborach wygrali Ci, co należy. Teraz tylko cała sztuka, by władzę utrzymać. To jest bajeczka, nie musisz w nią wierzyć. Zaś dla przyjaciół jestem: Lekuś 🙂

  2. Też już czytałam tę wypowiedź. Przyznaję, ze jest przekonywująca. I dlatego ja głosuję w pierwszej turze na Marka Jurka.

    1. Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości, ale cicho-sza, bo to cisza wyborcza.

Możliwość komentowania została wyłączona.