STACJA V – SZYMON Z CYRENY POMAGA DŹWIGAĆ KRZYŻ JEZUSOWI

 

 

Szymon z Cyreny nie był jakimś gapiem, szukającym taniej sensacji – po całym dniu pracy wracał z pola (por. Mk 15, 21 oraz Łk 23, 26). Utrudzony. A to jego przymusili. Nie tych, dla których ukrzyżowanie to rodzaj rozrywki, lecz jego, który wracał utrudzony.
Dlaczego jego?
Pewnie dlatego, że był obcy*, pewnie wyróżniał się wyglądem…
Jawna niesprawiedliwość.

Pamiętaj o tym, gdy i ciebie spotka niesprawiedliwość – nigdy nie wiesz, czy ta niesprawiedliwość, która ciebie spotyka, nie okaże się najważniejszym wydarzeniem w twoim życiu?

Jezu pomóż mi, bym w tych wszystkich wydarzeniach ze swego życia, których nie rozumiem, których nie potrafię przyjąć, przeciw którym się buntuję, umiał dostrzec Twój zamysł, Twoją miłość – bym umiał zauważyć, że to przecież jest Twoja droga, którą Ty dla mnie wybrałeś ze swej miłości…

*) Cyrena, to miasto w północnej Libii (jakieś 200 km na zachód od lepiej nam znanego Tobruku). Cyrenę od Jerozolimy dzielił dystans przeszło 1300 kilometrów.