Świadkowie miłosierdzia

Za chwilę ukaże się kolejna notka (a może nawet już się ukazała) na moim blogu, na którym prezentuję kolejne fragmenty świadectwa Anny Dąmbskiej, a tymczasem już od ponad miesiąca wszystkie notki tam umieszczane, przechodzą zupełnie bez echa. Ostatnie komentarze, jakie się pojawiły, są pod notką, która ukazała się 22 padździernika. A tymczasem ostatnia notka była bardzo ciekawa, bowiem ukazywała konsekwencje, jakie płyną z faktu, że po tamtej stronie życia jest się już poza czasem. Skoro jest się poza czasem, skończyły się już możliwości wyboru – wybór, którego dokonujemy w chwili śmierci, jest już wyborem ostatecznym.

 

 

 

Koniec świata

Dzisiejsze czytania skłaniają do pytań o koniec świata. Od jakiegoś czasu wszyscy już wiedzą, że to niedługo – że to będzie rok 2012. Ledwie nasi zagrają (pod wodzą trenera Smudy) i już koniec świata. Trochę mnie dziwi, że świat to zauważył i od razu ogłosił ten koniec, ale fakt pozostaje faktem – brzmi to bardzo sensownie. W każdym razie się cieszę, że to już tak niedługo. Oby się spełniło – przecież to już nie pierwszy koniec świata, jaki przeżyłem.

Pamiętam ze swojej młodości kazanie pewnego redemptorysty, który zwracał uwagę, że my podchodzimy do końca świata tak katastroficznie, a przecież koniec świata oznacza jedynie to, że materia nie będzie już do niczego potrzebna. Pamiętajcie – koniec świata, to nade wszystko powtórne przyjście Chrystusa; reszta, to prosta konsekwencja tego faktu.

 

 

 

Proste prawdy

Pamiętam, jak podczas studniówki pewna nauczycielka powiedziała o mnie „Patrzcie, biały Murzyn!” Był to największy komplement, jaki usłyszałem w życiu na temat swojego tańca. Jeśli jednak porównać moje umiejętności z tym, jak dziś ludzie tańczą, to było to zupełne nic. I nie mówię tu tylko o uczestnikach You can dance – wystarczy choćby popatrzeć na aktorów grających w serialu Tancerze… Zrobiła się pewna moda na taniec. Ale to dobrze…

 

Dziś obejrzałem Kochaj i tańcz. Prosta akcja, proste prawdy… Ale przecież w życiu chodzi o proste prawdy…